Porady Mistrza Bocci : Jak trenować boccię? Co każdy zawodnik powinien sam zrobić, aby robić postępy w grze?

Radzi Andrzej Janowski – 10 ty zawodnik BC4 World Boccia Open 2017 w Sewilli:

Przygotowania do startu w Sewilli zaczęły się dla mnie już rok temu -podczas moich zmagań na World Open 2016. Obserwacje gry potencjalnych przeciwników a później analiza moich meczów pozwoliły mi na wyciągnięcie pewnych wniosków i sprecyzowanie, które elementy gry muszę w pierwszej kolejności poprawić. Wiedziałem, że nie nauczę się „alfabetu” B occi w jeden rok bo na to potrzeba co najmniej 7-8 lat. Postanowiłem jednak działać. Mój plan wyglądał następująco:

1. Trening siłowy wzmocnienie siły wyrzutu

2. Trening rozciągający-poprawienie zakresu ruchu i zwiększenie dynamiki rzutu

3. Praca nad sprzętem-dostosowanie wózka oraz zmiana bill

4. Trening ośrodków percepcji wzrokowej – praca nad wyczuciem odległości przy różnych podłożach i twardościach bill oraz wprowadzanie nowych sposobów wyrzutu

5. Praca nad psychiką i emocjami w czasie meczu (niezwykle przydatne okazały się dodatkowe starty na Słowacji i w Czechach)

6. Rozpoznanie dobrych i słabszych stron przeciwników-analiza własnych notatek oraz filmów w internecie

7. Praca nad taktyką meczową.

Nad tym wszystkim pracowałem ostatni rok. Szkoląc nowych zawodników przygotowałem sobie jednocześnie świetnych sparingpartnerów . To oni zmuszali mnie swoją grą do doskonalenia poszczególnych rzutów. Przed wylotem na zawody solidnie przepracowałem obóz w Kielnarowej. Ostatnie sparingi na obozie potwierdziły dobrą formę. Wylatując miałem świadomość, że jeszcze wiele elementów jest do poprawienia ale też wierzyłem w to, że stać mnie na walkę z najlepszymi. Postawiłem na grę bardziej ofensywną bez przesadnej asekuracji. Narzuciłem przeciwnikom w swoich endach ” moje warunki” starając się jednocześnie powalczyć w pozostałych endach. Znając specyfikę mojej niesprawności zadbałem też o odpowiednie dogrzanie rąk a zwłaszcza dłoni by zmniejszyć do minimum spastyczność w klimatyzowanej hali. Nie bez znaczenia było też ustabilizowanie nóg paskiem, odpowiednie mocowanie koszyka na kolanach oraz poprawienie hamulców w wózku. To wszystko dało mi niezbędne minimum komfortu psychicznego w czasie meczów. Zadowolony z końcowych wyników wracałem jednak z maleńkim niedosytem i świadomością , że dalej muszę pracować nad sobą by w kolejnym starcie pokazać dobrą grę. Jeśli to zrealizuję to i wyniki meczów będą zadowalające.

Ze sportowym pozdrowieniem,

Andrzej Janowski